wtorek, 15 stycznia 2013

,,Nuttin' But Drawz..." wystawa



Od 17 stycznia będzie można zobaczyć moje chrabąszcze w jednym z lokali na krakowskim Kazimierzu.
17 to moja ukochana liczba, dlatego też w bardzo nowoczesnym (i barwnym) wnętrzu pachnącym secesją, zawiśnie dla kontrastu tyle samo sztuk graficznych w monochromie.

,,Nuttin' but Drawz..."

Wystawa szkiców, rysunku i grafik, obejmująca tematykę męskiej emocjonalności- portret & akt w Story Art'cie. 
Komiksowe kadry powstającego komiksu ,,Maori Warriors...", wspólne dokonania kooperacji Ham&Kid, szybkie, zatrzymanie w kadrze i tuszu postacie to mała próbka skromnej ekspozycji. Zderzenie monochromatycznego tworu dłoni z ekspresyjnym kolorem wnętrza.



Arek Twardowski 

(K.I.M.) 

Rocznik 87'. Urodzony w Ustrzykach Dolnych, przemierzając różne zakątki Bieszczad, obecnie stacjonuje w Krakowie. Absolwent Wydziału Architektury Wnętrz Ogrodowych i Krajobrazu, z krótkim romansem z Grafiką Warsztatową na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, aktualnie realizujący marzenia maczając dłonie w ,,sztukach czystych". Uciekający ze szponów realizmu w opowieści obrazowe luźnego szkicu. Freelancer i wolny rzemieślnik z wyboru. Obecnie współtworzący załogę ŻyWej Pracowni na krakowskim Kazimierzu. 

,,Jako lewitująca kulka miodu, pod osłoną nocy dziobie swoje tuszowe chrabąszcze i cudaki..."


Wernisaż:

17 stycznia 2013
(czwartek)
godz. 19.00

Nova Resto Bar
ul. Estery 18
Kraków


Jakby ktoś przechodził obok to zapraszam :)




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dupa Tuwima


Mamy kolejny rok komuś poświęcony.
Tym razem padło na Żyda Julka.
Ten promil jego twórczości jaki znam, nawet do mnie przemawia.
Może Komiksowo znowu skręci jakiś dym, jak to było z tym Chopinem?
Chyba też się jakoś włączę w te o(b)(d)chody... Jakiś projekt się klaruje, zatem już możecie ustawiać się w kolejce, aby cmok mnie w ass nie raz.

środa, 2 stycznia 2013

,,Anioły Apokalipsy" wernisaż


 ,,Anioły Apokalipsy..."
Dworek Artura- Stacja Orunia,
Gdańsk

8 grudnia miał miejsce wernisaż wystawy, gdzie tryptyk ,,Bat K.I.M." potraktowany został jako zapowiedź końca świata (,,na wejście") ;)


 








Zbiorowa wystawa potrwa do końca stycznia.

Jeszcze raz dziękuje p.Krzysztofowi za zaproszenie i już mogę powiedzieć, że nie jest to moje ostatnie, artystyczne spotkanie w tym miejscu- ale to już inna opowieść :)

Dziękuje hds'owi za godne reprezentowanie naszego duetu artystycznego Ham&Kid na wernisażu, który zajął się jednocześnie dokumentacją fotograficzną (autor zdjęć) i promocją w Gdańsku :)

Więcej na temat wystawy na Jego blogu (klik) oraz na fanpage'u Stacji Orunia (klik)


wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

(13 to moja szczęśliwa liczba)

piątek, 21 grudnia 2012

Rozpad osobowości

Długo wyczekiwany Koniec Świata nie nastąpił.
Dzięki temu skończyłyby się wszystkie moje troski, których ostatnio życie mi nie szczędziło.
Były one główną przyczyną blogowej absencji i pęknięcia w psychice.

Podobno skończyła się Era Ryb (mój znak zodiaku), a rozpoczęła się pełna nadziei Era Wodnika.
Tak czy siak obydwa znaki są wodne, więc co ma wisieć nie utonie.
Jeśli ktoś wierzy w ten bull shit, proszę bardzo.
O sobie wiem jedno.
Czas zebrać się do kupy oraz poskładać na nowo!

Zanosząc się szaleńczym śmiechem patrzę z nadzieją w przyszłość.

środa, 12 grudnia 2012

12-12-12 12:12

Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok.
I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona.
I czyni wielkie znaki, tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi.
I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła.
I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.
I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło 
i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia -  imienia Bestii lub liczby jej imienia. 
Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.
Leon Dziemaszkiewicz jako Bestia poruszał się wyjątkowo szybko
Czytanie tekstów apokaliptycznych
Apokaliptyczny poczęstunek
"Anioły Apokalipsy", czyli wernisaż przygotowany przez Dworek Artura - Stacja Orunia w Gdańsku, były podobno ostatnim z corocznego anielskiego cyklu.
Najpierw odbyła się część artystyczna ze śpiewaniem i czytaniem apokaliptycznych tekstów. Jak dla mnie (poczciwego wieśniaka) trochę to było nudnawe, szczególnie gdy za czytanie zabierali się jacyś młodzi ludzie, którzy robili to bez werwy i polotu, niczym na apelu pierwszomajowym w podstawówce. Sytuację ratowała grupa Miut zapewniając fantastyczną oprawę muzyczną oraz Leon Dziemaszkiewicz w roli Bestii Apokalipsy, tarzający się przed zaskoczoną widownią wyjątkowo ekspresyjnie.
Następnie wśród ogłuszających trąb, została otwarta wystawa z pracami 20 twórców. Jak to zwykle bywa, znalazły się tam prace świetne, take se i beznadziejne. Kimonkowy tryptyk nietoperzowy umieściłbym gdzieś pośrodku stawki.
Wystawa potrwa do końca stycznia, zatem o ile świat się nie skończy, gorąco zachęcam do obejrzenia.

Świat chyba rzeczywiście się kończy skoro w reklamie, w której ochoczo bym wystąpił, cenzuruje się integralną część ludzkiego ciała.

Skoro już wybrałem się nad morze, byłbym głupi gdybym nie skorzystał z kąpieli.
W ramach protestu przeciw niczym nieuzasadnionej cenzurze, małpi zad w całej okazałości.